poniedziałek, 11 listopada 2013

List do czytelników-2

                   DRODZY CZYTELNICY!

Chcę napisać już drugi list do Was, by się z Wami skomunikować... Ostatnio w telewizji puszczają na programach muzycznych puszczają SOML, bardzo się cieszę i jestem dumna z chłopaków. Za niedługo Magda doda obrazki jak wyglądają dziewczyny i Harry z tymi skrzydłami... 
Oświadczam, że ściągnęłam sobie SOML na telefon i sobie codziennie słucham i ryczę, bo przypominają mi się najpiękniejsze momenty z mojego życia. I nie wiem dlaczego, ale piosenka „Diana” kojarzy mi się z plażą, surfowaniem i morzem, ta melodia wprawia mnie w taki klimat i wymyśliłam nawet teledysk do tej piosenki. Chyba byłabym dobrym reżyserem... Ostatnio wpadła mi w ucho najgłupsza piosenka na świecie, mianowicie to jest „YLVIS – The Fox (What Does The Fox Say?)”, ma taki refren: 
What Does The Fox Say? 
Ding, ding, ding, ding, ding, ding.
What Does The Fox Say?
Popa popa pał! Popa popa pał... 
Wiem, głupie, prawda? Ale zawsze w ucho wpadają ludziom głupie piosenki, takie jak „Ona Tańczy Dla Mnie”, „Gangnam Style”, „Gentleman”, „Le Macarena”,  „Koko Koko Euro Spoko” itd... Sporo by wymieniać, bo tych piosenek było i jest naprawdę sporo... Zauważyłam, że ostatnio dzięki 1D, lepiej się uczę angielskiego... i innych przedmiotów... Słyszałam, że Harry i Niall BARDZO chcą przyjechać do Polski! Hazza chce zobaczyć fanki, a Nialler chce spróbować polskiego bigosu! Ja jak przyjdę na koncert to wrzucę im krówki na scenę, by mieli co jeść po koncercie. Zbieram 1550 zł, by mieć na bilet z VIP-em i dojazd do Katowic (jeśli w tych Katowicach oczywiście będą). Z Dianą (Klaudią w realnym życiu) planujemy wyjazd do Katowic, do sklepu Claire, bo tam jest jedna połowa normalna, a druga z... RZECZAMI ONE DIRECTION! Nie wiem, gdzie jest jeszcze, ale sprawdźcie w Internecie...  Zapomniałam wspomnieć, że w czwartki leci na FOXLive X Factor: Edycja Amerykańska! I tam jest taki chłopaczek o imieniu Stone Martin, podobny do Liama, gdy miał fryz jak Bieber i śpiewał... LITTLE THINGS! Uciął trochę Louisa, Harry'ego i Niall'a, ale tak pięknie to zaśpiewał, że nie potrafię się na niego gniewać! Ostatnia rzecz warta wspomnień – w gazetce BRAVO napisali, że Harry przetopił niezłą sumkę w hazardzie i pokazali zdjęcie jak gra w ruletkę! Ja im nie wierzę! To samo było, że Hazza niby odchodzi z One Direction! Dlaczego ciągle o nim tak piszą, że niby to, że niby tamto? Niech zajmą się kimś innym, np. Rihanną i jej nowym, zboczonym teledyskiem, że Linkin Park ma nowy teledysk, że Eminem w końcu powrócił!Czymś prawdziwym, czymś CO JEST PRAWDĄ! Chciałabym, żeby gazety opanowały się z pisaniem takich bzdur, ale wtedy nie mieli by pieniędzy. A BRAVO kupiłam tylko dlatego, by mieć naklejki na telefon i zwykłe naklejki, bo była każda osobna naklejka z KAŻDYM CHŁOPAKIEM Z 1D! Tam była też fajna historyjka na końcu i chyba ją wykorzystam do bloga... A teraz takie newsy, oglądajcie CODZIENNIE (od pon. do pt.) jest  Gorąca 20 na EskaTV i tam Kris prezentuje klipy i wczoraj na pierwszym miejscu było One Direction – Best Song Ever, a SOML na 15! Poczekajmy, a może będzie na 1? O Boziu, Boziu! Ależ się rozpisałam... 
Niestety nie wiem, kiedy napiszę kolejny do Was list, ale chcę się z Wami jakoś skontaktować, bo tak to nie mogę. Życzę Ci miłego dnia i miłych snów! Może kiedyś jeszcze napiszę!!!
                          Pozdrawiam, Kasia – 12letnia fanka 1D 
                                                                     z marzeniami
Kochane siostrzyczki :) Jak wiecie dodaję rozdziały w środy i soboty, ale zrobię dla Was wyjątek i dodam dziś rozdział XIII!!!! Przypominam, że rozdziałów jest 23!!!

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział XII

            ROZDZIAŁ XII

*perspektywa Louisa 

Dziś piąteczek! Dziś impreza! – ucieszył się Liam.
Tia, fajnie... – westchnąłem.
Co się stało? Zawsze cieszyłeś się z piątków, a teraz... a teraz...yyy... nic nie robisz... – powiedział. 
Jakby ci dziewczyna leżała w szpitalu też byś tak siedział... 
Po pierwsze: Natasha to nie jest twoja dziewczyna, po drugie: Uśmiechnij się! 
Przewróciłem oczami, ciągle myślałem o Natashy, ale z jednym Liam miał rację: ona nie jest i nigdy nie będzie moją dziewczyną. Spojrzałem w okno, zaczęło padać, Liam usiadł przy mnie, patrzył się w ten sam punkt co ja. 
Jedno pytanie: Co ty tam widzisz ciekawego? – spytał.
Jak się uśmiechnę i dam ci 20 funtów to stąd pójdziesz? 
No może... 
Uśmiechnąłem się i dałem Liamowi 20 funtów, odszedł. Wtem do domu wpadł Zayn, złapał mnie za ramię i wybiegliśmy z domu na ulicę. Puścił mnie, na jego twarzy było widać radość i podniecenie. 
Stary, o co chodzi? – spytałem.
Katie i Natasha one są zdrowe! Wychodzą za tydzień ze szpitala! – odparł. 
Nie wierzę... – powiedziałem zdziwiony.
To uwierz, zresztą Natasha chce cię widzieć. – powiedział, łapiąc mnie za ramię.
Że co?! – odepchnąłem go.
Byłem u Katie, a wiesz one są na tej samej sali, i Natasha powiedziała, że chcę z tobą pogadać.
Zacząłem biec do szpitala w którym leżała zielonooka, Zayn wołał bym zwolnił, bo mnie nie dogania, ale dziewczyna na której mi zależy jest ważniejsza od kumpla. Dobiegłem do szpitala i wpadłem do środka, za mną wbiegł zmęczony Zayn, który próbował złapać oddech stał za mną. Jedna dziewczyna (prawdopodobnie nasza fanka) patrzyła się na nas z otwartymi ustami (albo to tylko ze zdziwienia... W końcu nie widzi się codziennie dwóch wariatów, którzy nagle wpadają na hol szpitalny). Zayn poszedł do jakieś sali, gestem wskazał bym poszedł za nim, zrobiłem to co kazał. Na łóżku leżała Natasha, a trochę dalej Katie, od razu podszedłem do łóżka Natshy, ona tylko się do mnie uśmiechnęła, odwzajemniłem uśmiech. Zayn od razu podszedł do śpiącej Kate i wpatrywał się w nią jak w obrazek, gładząc ją po policzku. Usiadłem na krzesełku. 
Louis, muszę ci coś powiedzieć...



                                    KONIEC

Krótki, nie? Ale cóż wiecie jak to jest, kiedy nie ma się weny? 

środa, 6 listopada 2013

Uhhh...Nawet nie wiem od czego zacząć...Kasia tyle tego napisała, ale najbardziej wzruszyło mnie to więc właśnie od tego zacznę :D


 DRODZY CZYTELNICY! 
  
Chcę wam podziękować za to wszystko – komentarze, oglądalność i najważniejsze czytanie moich wypocin. Gdyby nie wy nie doszłabym do tego co teraz i nie miałabym co robić :D. A co najważniejsze dziękuję zespołowi „One Direction”, którzy uratowali moje życie, serce, umysł, duszę i pewność siebie (jak uważa Lenka :D). Gdyby nie oni, gdyby nie to jakby kochali swoich fanów nie wiem co bym teraz robiła. Teraz trochę opowiem o sobie zanim ich poznałam... 
Wcześniej miałam problemy ze szkołą – byłam zamknięta w sobie, nie najlepiej się uczyłam, oddalałam się od wszystkich... A zespół „One Direction” wcześniej nazywałam największymi pedałami, gorszymi niż Justin Bieber, słysząc ich piosenki przełączałam na coś innego. Jednak moje życie zmieniło się 31 sierpnia rok temu... Przyśnili mi się – śniło mi się, że byłam w X-Factorze i że było jak w The Voice of Poland, wybierało się swoich mentorów, (w jury zasiadali Harry i Louis, Simon Cowell, Demi Lovato i Britney Spears) chciałam wybrać Britney, ale z ust wydobyło mi się zdanie, które nie zapomnę do dziś: „Przepraszam Was, ale wybieram Harry'ego i Louisa...” Oni się wtedy ucieszyli i podbiegli do mnie, a Harry wziął mnie na ręce, jednak co piękne musi się skończyć – obudziłam się z płaczem... Od tamtej pory ciągle o nich myślałam, marzyłam, powoli się w nich zakochiwałam... Nagle, zachorowałam, nie mogłam wstać, wymiotowałam, bolała mnie głowa, brzuch, nogi... Nie mogłam po prostu wstać i normalnie funkcjonować! Moja mama była w pracy, a ciotki nie mogły wtedy przyjść, bo także były w pracy... Nagle na EskaTV puścili One Way Or Another, chciałam przełączyć, ale wpatrzyłam się w klip... Uwiodły mnie loki Harry'ego, wspaniały głos Zayna, oczy Liama, śmieszny głosik Louisa i... Niall pod prysznicem xD... Od razu chciało mi się tańczyć i śpiewać tą piosenkę. Te 2 minuty i 37 sekund sprawiło, że moje serce zaczęło bić szybciej, mocniej dla nich... To było dziwne doświadczenie w moim życiu... Od tamtej pory postanowiłam przesłuchać ich wszystkie piosenki jak leci. Zaczęłam od pierwszej – czyli Forever Young, później WMYB, Kiss You, Little Things, Moments, More Than This, Back For You, Another World, Magic, She's Not Afraid, Still The One, Moments, Rock me, I Would, Na Na Na, Loved You First, C'mon C'mon, Change My Mind, Everything About You itd... I tak ich pokochałam! Odwiedzałam o nich blogi, czytałam coraz więcej faktów i wchłaniałam je jak gąbka wodę! Po kilku godzinach, gdy mama wróciła przeprosiłam ją za to wszystko za co sprawiłam jej przykrość i powiedziałam, że lubię taki jeden zespół i pokazałam mamie ich piosenkę, którą do tej pory uważam za najpiękniejszą – Little Things. Powiedziała, że tylko czekała aż ich polubię, bo to było dla niej oczywiste. Od tamtej pory nie widzę świata poza nimi... I przyznam – śledzę ich wszystkich na Twitterze :D. A moim największym marzeniem jest nie to, żeby ich poznać i być któregoś z nich żoną – za młoda jestem (Harry jest ode mnie starszy o 7 lat!) tylko marzę o występie w Polsce, by mogli zobaczyć nasz piękny kraj, spróbować polskiej kuchni (Niallowi się bigos należy! :D) i co najważniejsze: MIEĆ ICH AUTOGRAF I ZDJĘCIE – tylko o tym marzę, moje małe serduszko ma mało marzeń :). 
Zanim zaczniesz hejtować 1D – poznaj ich tak jak ja... Bez nich, bez muzyki nie wiem co bym nadal robiła... Pewnie wdałabym się w gorsze paskudztwo... Ale dzięki nim o wiele lepiej się uczę, mam lepszy kontakt z mamą, stałam się pewniejsza siebie i znalazłam 5–ciu nowych kochanków xD. No, to koniec mojego listu na końcu chciałabym podziękować Tobie, że czytasz tego bloga. Dziękuję też Magdzie, dzięki której ten blog istnieje i razem ze mną uczy się do kartkówek z matematyki :D. I największe podziękowanie śle oczywiście chłopakom z zespołu „One Direction”, dzięki którym odnalazłam sens życia... 

                 Ślę całusy, Kasia – 12-letnia fanka 1D
                                                    marzeniami...







Rozdział XI

   Tak jak obiecałam dodaję 4 zaległe rozdziały, a jutro...pierwsza część imaginy z...Po przeczytaniu się dowiesz:) 
ROZDZIAŁ XI


*perspektywa Harry'ego

Obudziłem się o 12.12, spojrzałem na tekst piosenki, którą piszę dla Leny, spojrzałem w telefon. Był w nim SMS! Szybko go odblokowałem i kliknąłem ikonkę „Nowa Wiadomość” –  niestety to tylko od Niall'a... 

Nialler: Stary, miałem ci tego nie mówić, ale Lena napisała mi, że nigdy ci nie wybaczy. A tak w ogóle jak tam piosenka? Jakby co mogę pomóc z melodią, choć sam wiem, że umiesz grać na gitarze ;). A! Najważniejsze! Proszę, załóż chociaż bokserki na siebie... 

Westchnąłem, ubrałem tylko bokserki i spodnie (koszula mi nie potrzebna...), wziąłem się do pisania jakiegoś sensownego tekstu... Wymyśliłem jakąś jedną zwrotkę i trochę refrenu z udziałem gitary, dalej nie mogłem... Wena mnie upuściła, odstawiłem gitarę i umyłem twarz. Spojrzałem na siebie w lustrze, coś zapiekło mnie w łopatce, odwróciłem się i spojrzałem za siebie. To co zobaczyłem nie mogę uwierzyć do teraz... Zobaczyłem taki sam tatuaż jakie mają dziewczyny! Czy ja też jestem po ich stronie? Jakim cudem?! Wziąłem koszulę, wybiegłem z pokoju, zatrzymał mnie Niall.
Gdzie biegniesz? – spytał.
Gdzie są chłopaki? – zapytałem. 
Zayn i Louis w TESCO, a Liam u siebie w pokoju... 
Pokazać ci coś, tylko nie mów nikomu, jasne? 
Dobra, o co kaman? 
Poszliśmy do kuchni, zdjąłem koszulkę i stanąłem plecami do Niallera. Spojrzałem na niego zza pleców, na jego twarzy było zdumienie, jakby pierwszy raz widział tatuaż, odwróciłem się do niego. 
Harry... ty zdecydowanie masz ZA dużo tych tatuaży! Kiedy go zrobiłeś?!
Dziewczyny mają taki sam i proszę tego też nie mów! One są upadłymi aniołami, nie wiem jakim cudem, ale ja też nim jestem! 
Diana? Ta słodka dziewczyna? Ma czarne skrzydła... ALE CZAD! Idę z tobą do ich domu! 
Ale nikomu o tym nie mów, jasne?! 
Pewno...
Założyłem koszulę, wybiegliśmy z domu i biegliśmy do lokum dziewczyn, które nie wiem czy nas przyjmą, ale muszą! Stanąłem przy ich drzwiach, przeszedł mnie dreszcz, słyszałem głosy za drzwiami, zapukałem, one się otworzyły. Przeraziłem się, weszliśmy jak pracownicy CBA do środka, wszędzie były porozwalane rzeczy, a Katie, która krwawiła, miała przygniecione nogi do kolan kanapą. Szybko podbiegliśmy do niej razem z Niallerem i podnieśliśmy kanapę... Kate spojrzała na nas i szepnęła: „Porwali... Lenę... Nie... Mogłam...Nic... Zro...” i wtedy zasłabła. Przestraszyłem się nie na żarty, Niall zadzwonił po karetkę, potrzebowaliśmy więcej ludzi, więc stelefonował również do Louisa i Zayna, by szybko wstawili się w domu dziewczyny. Po kilku minutach oni też byli w salonie, Zayn klęknął przy Kate, widziałem w jego oczach łzy, które próbował powstrzymać, rękawem otarł krwawiące miejsca, jednak nie mógł znieść tego widoku, łza spłynęła po jego policzku, wtedy dowiedziałem się, że nawet tak męscy faceci jak Malik muszą popłakać... 
Razem z Louisem poszliśmy zobaczyć inne miejsca – Niall poszedł razem z nami. Weszliśmy do pierwszego pokoju, który okazał się pokojem Pauli, czerwonowłosa powiedziała głośno „Elementum dispare”, z jej ręki wyleciał płomień schowaliśmy się. 
Spokojnie! Spokojnie mamy białą flagę! – Louis mówiąc to urwał kawałek mojej koszulki i pomachał nią zza łóżka.
(Nie)Grzecznie mówiąc wkurwiłem się na niego i miałem go uderzyć, ale CUDEM się powstrzymałem. Powoli wstaliśmy, Paula, która stała wściekła z wyciągniętą dłonią na której był znak „Li . PowiedziaBem chBopakom, |eby szukali reszty dziewczyn, a sam zostaBem w pokoju. PrzeBkn Bem [lin , moj gBow targaBy my[li... 
Wiem, że jesteście mrocznymi anielicami... – zacząłem niepewnie.
Skąd wiesz?! – przerwała mi nerwowo. – Kto ci powiedział? Lena? Katie? A może Diana? 
Wytłumaczyłem jej wszystko, co wydarzyło się w nocy, później i teraz (pominąłem to, że też mam skrzydła...). Na końcu mojej opowieści, powiedziałem, że muszę ściągnąć koszulkę i jej coś pokazać. Dziewczyna zdziwiła się, ale zgodziła się... Odwróciłem się do niej plecami i zdjąłem koszulę. Dziewczyna szepnęła: „O matko święta!”, odwróciłem się w jej stronę, Paula stała zdziwiona z lekko otwartymi ustami. 
Ty... jesteś... Jednym z nas i chyba wiem dlaczego... – powiedziała.
Domagam się odpowiedzi... – odparłem neutralnie.
Jak pocałowała cię ta Cara, ona musiała wypić przed tym jad, który może trzymać w ustach przez kilka godzin, nawet gdy mówi, kiedy się pocałowaliście, ten jad przeniósł się do ciebie, a ty nawet tego nie poczułeś.
Po chwili usłyszałem krzyk Louisa, krzyczał: „Natasha! Nie! Nie umieraj!”, włożyłem koszulkę i pobiegłem za Paulą do pokoju skąd dobiegały krzyki, zielonooka leżała w kałuży krwi, a Lou siedział obok niej. Mówił mi jak bardzo ją kocha, jak bardzo chciałby oddać za nią życie, jakby chciał się przeciąć żeby ją jeszcze raz dotknąć, teraz siedział, zapłakany obok dziewczyny, którą kochał całym sercem, bardziej niż Boże Narodzenie, bardziej niż marchewki... Ciągle gładził jej zakrwawiony policzek. Niall był w pokoju Diany, która lepiej wyszła niż czerwonowłosa, ale leżała nieprzytomna, Nialler zaniósł ją na kanapę, obok Katie, Louis zrobił to samo z Natashą. Ciągle płakał tak samo jak Zayn, po kilku minutach zjawiła się karetka, która zabrała dziewczyny i Paulę, która miała lekkie draśnięcia.
Usiadłem na poszarpanej kanapie, myślałem o Lenie, która może nigdy się nie znaleźć, nie wiadomo co ten Peter z nią teraz robi. Pewnie teraz siedzi uwięziona, sama, stęskniona za domem. Na samą myśli, że Lena nie wróci, że nigdy jej nie dotknę, nie pocałuję w czoło, nie zobaczę jej uśmiechu, jej pięknych oczu rozpłakałem się. Postanowiłem chłopakom powiedzieć całą prawdę, wiem że to nieodpowiedni moment, ale kiedyś i tak bym musiał to powiedzieć... 
Wstałem z kanapy, spojrzałem na chłopaków, każdy nich miał opuchnięte oczy od płaczu, ciężko westchnąłem.
Pewnie widzieliście tatuaże dziewczyn? – zacząłem niepewnie. Chłopaki przytaknęli. – To nie są zwykłe tatuaże... One są upadłymi aniołami, możecie mi nie wierzyć, ale ja też taki tatuaż posiadam! Zobaczcie! – ściągnąłem koszulę i odwróciłem się do nich tyłem. Kilka sekund później, ciągnąłem dalej. – Wiem, że muszę powiedzieć zaklęcie by się pojawiły i zniknęły, słyszałem jak go Lena mówiła pokazując swoje skrzydła. Pokazać wam? – chłopaki ponownie przytaknęli. – Viva la ersum... – szepnąłem. Moje skrzydła pojawiły się, były wielkie i czarne. Chłopaki zdumieli jak mnie zobaczyli, nie mogli w to uwierzyć.– Jest jeden błąd, nie wiem jak zrobić, żeby zniknęły...
Ja wiem – powiedział Niall. – Jest karteczka na tablicy korkowej Diany, tam było napisane Ersum la Viva, spróbuj! – zachęcił mnie.
Powtórzyłem to co powiedział do mnie Nialler, skrzydła zniknęły, Louis i Zayn patrzyli na mnie zdziwieni. Lou wstał. 
Ja idę do szpitala! Nie wytrzymam tego. – Tommo wybiegł z domu.
Louis czekaj! – zawołał Zayn. – Idę z Tobą.
Niall ruszył za nimi, a ja stałem w środku pokoju. Myśląc czy iść za nim, czy zostać i szukać Leny? I tak wiedziałem, że jej nie znajdę, ale w końcu została mi wybrana, miałem na dłoni znak „l . Nie wiedziaBem co to znaczy, wyszedBem z domu i zamkn Bem drzwi. ZaBo|yBem koszulk i poszedBem... SzedBem w stron dzielnicy do której nigdy nie chodziBem... ByBo tam bardzo mrocznie, przechodziBem obok starego domu, gdy nagle usByszaBem: Pomocy! Ratunku! , dzwi k dobiegaB z okienka piwnicy, spojrzaBem do [rodka. Na materacu siedziaBa... LENA! ZawoBaBem j najciszej jak potrafiBem, ona zwróciBa do mnie twarz, miaBa j posiniaczon , zadrapan i lekko zakrwawion , gdy mnie zobaczyBa od razu spojrzaBa w innym kierunku. 
Lena, ja przepraszam. Ktoś kazał mi powiedzieć wtedy te słowa, to nie byłem ja... Proszę wybacz mi, ja nie potrafię bez ciebie żyć...
Nadal nie patrzyła w moją stronę, cicho prychnęła. 
Wstałem i pobiegłem do szpitala, gdzie byli chłopacy. Louis siedział cały zapłakany na krześle, patrzył smutnie w podłogę, lecz gdy gwizdnąłem od razu spojrzał w moim kierunku, jego smutne zielone oczy lśniły od łez, które próbował powstrzymać, na mój widok lekko się uśmiechnął i znów spoglądał w podłogę. Usiadłem przy nim i opowiedziałem co i gdzie widziałem, on tylko przytaknął i nadal patrzył w podłogę. Spytałem, gdzie jest Zayn, Lou wzruszył ramionami i wpatrzony w kafelki próbował powstrzymać łzę. Zrozumiałem, że bardzo przeżywa to że Natasha może nie przeżyć, a co zrobi jeśli umrze? Będzie to samo co ze mną, kiedy Madeline... Nie będę o tym wspominać. Jednak, wtedy gdy były najbardziej smutne przypadki on zawsze był radosny, śpiewał „Who Let Dogs Now”, tańczył „Gangnam Style” lub „Best Song Ever”, po prostu cieszył się życiem. Nigdy nie widziałem go w gorszym stanie...


                                       KONIEC

Kto by pomyślał, że Harry będzie upadłym aniołem? Zatkało kakao, nie xD? No dobra koniec zbędnej gadki idę pisać imagin z... TAJEMNICĄ!


Rozdział X

  ROZDZIAŁ X

*perspektywa Leny

Harry, który chodził ze mną dopiero kilka godzin, powiedział najpierw, że nic nie przeszkodzi nam być razem, a później powiedział, że jestem potworem. Nie mam ochoty go widzieć na oczy! Dlaczego zawsze ja trafiam na palantów?! Chciałabym się pociąć, ale jak? Jestem nieśmiertelna... Była druga w nocy, siedziałam w swoim łóżku i patrzałam w telefon, wiedziałam, że nikt o tej porze nie napisze, ale może... może... Po chwili ktoś do mnie napisał, to był Harold. Kliknęłam w ikonkę SMS-a. 


Hazza: Lena, proszę! Wybacz mi! Nie chciałem tego powiedzieć! To na pewno Peter lub ta Cara! Wybacz, proszę! Nie mogę zasnąć, bo cionglę o tobie myślę. Z góry przepraszam za błendy ortograficzne, bo szybko piszę i nie zwracam uwagi co klikam. Kocham Cię :*! 

Zaśmiałam się czytając tego SMS-a, ale dobra! Już chciałam napisać pierwsze słowo, ale nie! Nie mogę! Odrzuciłam telefon jak najdalej od siebie. Nagle Peter wszedł do mojego pokoju przez okno, wkurzyłam się jeszcze bardziej. Pete jednak uśmiechnął się miło. 
Wiem, że Harry źle cię potraktował... Gdybym był na jego miejscu zaakceptowałbym ciebie taką jesteś. Mogę ci pomóc. Wiem co zrobić, byś była normalną dziewczyną.
Z początku nie słuchałam co mówi, ale gdy usłyszałam dwa ostatnie zdania, spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On uśmiechał się, postawiła na stoliczku małą fiolkę z czarnym płynem, popatrzałam na nią, to nią Petera. Chłopak tylko się uśmiechnął i powiedział, żebym wypiła to z herbatą najlepiej malinową, pożegnał się ze mną i wyskoczył przez okno, wyjrzałam przez nie, nie było go nigdzie. Wzięłam fiolkę w dłoń i zbiegłam na dół, nastawiłam wodę na herbatę, po kilku minutach zalałam sobie ją w kubku i wlałam fiolkę, herbata wydzielała zapach cytryny, co bardzo się zdziwiłam. Usiadłam na huśtawce w ogrodzie, rozkoszując się herbatą, która miała smak gorzki, ale wypiłam ją w miarę szybko. Po chwili poczułam jakąś zmianę, wbiegłam do swojego pokoju zobaczyć czy mam nadal mój tatuaż (Paula zdążyła kupić nowe lustro). Niestety on nadal był, poczekałam kilkadziesiąt minut, efekty nie zawsze są natychmiastowe. Chwile osładzał mi Harry pisząc SMS-y z wieloma błędami ort., ale kiedy była już 4 nad ranem przestał pisać, pewnie dlatego, że zasnął, albo któryś z chłopaków zabrał mu telefon... Po chwili dostałam SMS-a od nieznajomego numeru, przeczytałam go, brzmiał tak: 

512–452–203: Droga Leno! Spokojnie to tylko ja – Niall Horan z 1D! Proszę, wybacz Harry'emu, bo on mi się tu normalnie rozpłacze jak mu nie odpiszesz! Siedzi smutny w swoim pokoju, teraz zasnął, więc wziąłem mu telefon i spisałem twój numer, myślę że się nie obrazisz -.^? Nie mówię, że przeczytałem większość jego wiadomości do ciebie i rozśmieszyły mnie jego błędy jak można napisać „błendy”? No to co, wybaczysz mu? 

Zapisałam sobie numer Niallera i odpisałam, że nie wybaczę Harry'emu, bo mi się nie chcę. Więc pisaliśmy tak sobie do 6 rano, koniec rozmowy SMS-owej brzmiał tak: 

Nialler: Lena, ja kończę, bo to ostatni darmowy SMS ;P. A poza tym, pukałem do Harry'ego (raczej wszedłem do niego jak cham) i zastałem go śpiącego, ale obok niego było dużo kartek i długopis, przeczytałem wszystkie kartki i... ON PRÓBUJE COŚ NAPISAĆ! Dobra, ja kończę, dzisiaj dokupię darmowe SMS-y to ci napiszę jak wychodzą te skutki „pisania”. 
PS – Nie było błędów xD

Zaśmiałam się sama do siebie, przypomniałam sobie o fiolce i spojrzałam na swoje plecy, niestety było samo co wcześniej... Peter znowu mnie oszukał! Tylko co on mi dał, że nadal jestem tym potworem? 




                               KONIEC

Króciutki, ale myślę, że dobry ;). Jak się cieszę, że już mam 10 rozdziałów! Myślę, że to opowiadanie będzie trwać dłużej niż poprzedni opowiadanie, które było zbytnio niedojrzałe... 

Rozdział IX

         
                                    ROZDZIAŁ IX


*perspektywa Petera 

Minęło dwa tygodnie od zamknięcia dziewczyn w ich własnym domu, gdyby nie ta zgraja małolatów (chodzi o tych chłopaków...), którzy pomogli otworzyć te drzwi i złamać zaklęcie. Nie udało by im się to bez miłości do tych dziewczyn. Od razu wkradłem się do ich umysłów i wiedziałem, że Zayn kocha Katie, a Harry zauroczył się w Lenie.
Lena McCurdy... Moja była dziewczyna, która została wybrana pacanowi z zespołu One Direction, jeszcze z taką głupią grzywką... Loczek, który może mi przeszkodzić we władzy nad nią, muszę więc coś mu zrobić... Postanowiłem nad nim poświęcić trochę więcej czasu i sprawdziłem jego przyszłość, dziś powie mojej Lenie, że ją kocha i chce z nią być, moja dziewczyna się zastanowi i powie „tak”, wtedy muszę wkroczyć ja, pomyślałem. 
Wstałem z krzesła i zacząłem rozmyślać nad mrocznym planem jak skruszyć serce Leny, by straciła zaufanie do zielonookiego, który zresztą jest nazbyt słodki, by się na niego gniewać (nie, żebym tak uważał!).
Po chwili do pokoju weszła Cara – moja siostra, blondynka, zielonooka, mająca 20 lat, fotomodelka, uwodziła mężczyzn. Także upadła anielica, która się niczym nie podnieci... 
Pomyślałem, że ona może uwieść Harry'ego i tak zrani Lenę, która szukając pomocy zwróci się do mnie! (Jeśli nie będzie chciała to ją do tego zmuszę). Uśmiechnąłem się pod nosem.
Caro, siostro, usiądź, proszę, na tym fotelu. – rzekłem.
Cara posłusznie usiadła w fotelu, więc zacząłem mówić. 
Siostro, mam dla ciebie zadanie... – zacząłem.
Jakie, bracie? – spytała.
Masz uwieść tego chłopaka. – pokazałem jej zdjęcie.
Spojrzała na zdjęcie, uśmiechnęła się pod nosem. 
Wygląda na łatwego... – wzruszyła ramionami.
Ale uważaj! Jest on bardzo zakochany w Lenie, może być trudniejszy niż ci się wydaje. – ostrzegłem ją.
Dobra, już po niego idę... 
Wyszła z pokoju. Usiadłem w fotelu i zacząłem rozmyślać jaką wypowiedź powiem Lenie, gdy do mnie przyjdzie... 

*perspektywa Harry'ego 

Lipiec – dzisiaj w Londynie lampa mocno przygrzała, dlatego spałem przy otwartym oknie (pewno, że spałem nago w taki gorąc ;D). Po chwili usłyszałem głos Madeline, wołała: „Harry! Harry! Kochanie! Gdzie jesteś?”, od razu skojarzyła mi się zabawa w chowanego w parku, myślałem, że to sen, ale otworzyłem oczy, nadal słyszałem wołanie: „Harry! Kochanie! Chodź do mnie! Ja żyję! Lekarze mnie uratowali, jestem żywa!”. Rozejrzałem się po pokoju, ukradkiem spojrzałem przez okno, widziałem Made, która spacerowała po chodniku obok naszego domu, pani Linde, która ma słuch jak kot, od razu by ją usłyszała, jednak zdałem sobie sprawę, że tylko ja słyszałem moją Madie. Odwróciła się i zobaczyła mnie w oknie, uśmiechnęła się swoim miłym uśmiechem, przetarłem oczy ze zdumienia. To nie może być prawda! Ona przecież nie żyje! Lekarze to potwierdzili! Przypomniałem sobie o Lenie, która teraz jest obecnie moją dziewczyną, jednak nie mogłem przestać patrzeć się na Madeline, która najwidoczniej żyła skoro tu jest, szybko ubrałem się i włożyłem trampki. Mam pokój na parterze, więc zeskoczyłem z okna jak wcześniej Lena i Kate. Made nadal tam stała, pokazując gestem, żebym do niej podszedł, szedłem niepewnie jakbym chodził po cienkim lodzie. Madeline nadal wołała: „Harry! Hazza! Panie Edwardzie! Chodź do mnie! Wiedz, że nadal cię kocham, skarbie! Pamiętasz naszą zabawę w chowanego? Długo mnie szukałeś, a ja byłam tak blisko Ciebie... Zacznijmy od nowa, Harry! Wiem, że nadal mnie kochasz...”. 
Byłem zaczarowany, coraz pewniej stąpałem do niej, ona jednak odbiegała o kilka kroków i nadal mnie wołała swoim słodkim głosikiem... Po chwili znowu odbiegła, mówiąc: „Chodź! Znowu pobawimy się w chowanego! Ciekawe czy mnie znajdziesz?” Teraz nie było nikogo na ulicy, pobiegłem za nią, serce podpowiadało mi, żebym nie biegł za nią, bo to może być pułapka, ale nie mogłem się zatrzymać, chciałem ponownie dotknąć Madeline, dziewczyny, którą nadal kochałem. Po chwili stanęła na moście Tower Bridge, spojrzałem za siebie, nikogo nie było. Madie, uśmiechnięta wyciągnęła rękę do mnie dłoń, stanąłem przy niej. Patrzyła tym sam błyskiem w oku co kiedyś, ten sam uśmiech, chwyciłem jej dłoń, odepchnęła mnie i pobiegła do parku, cały czas odwracając się czy za nią biegnę. Jak każdy chłopak kochający swoją dziewczynę biegłem za nią. Ciągle wołała: „Uwaga liczę! 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1... SZUKAM!” Odwróciła się od pnia drzewa, spojrzała na mnie i się zaśmiała, mówiąc: „Ty głuptasie! Miałeś się schować!”, odezwałem się tylko śmiechem,  Madeline znowu zaczęła liczyć, a ja schowałem się za pniem, przy którym liczyła. Przez chwilę czułem, że to prawda, że ona żyje, że bawi się teraz ze mną w chowanego, zaczęła szukać, odeszła od pnia i zaczęła mnie nawoływać, zajrzała za krzak, rozejrzała się, podeszła do drzewa, gdzie byłem ja, stanęła tyłem, ja zakryłem jej oczy i pocałowałem ją w policzek, szepnąłem jej do ucha: „Za siebie!”, ona uśmiechnęła się i odeszła do mnie. Spojrzała na mnie oczami przerażenia, po chwili znowu się uśmiechnęła, dotknęła mnie dłonią w ramię i powiedziała: „Berek!”, uciekła w stronę fontanny, zaśmiałem się i pobiegłem za nią. Nie mogłem uwierzyć, myślałem, że to tylko piękny sen, z którego zaraz się wybudzę i znowu zatęsknię za moją Madie... Stanęła przy fontannie, podbiegłem do niej, pocałowaliśmy się, poczułem się jak na pierwszej randce z nią. Przerwaliśmy pocałunek, przytuliła mnie. Po chwili oderwała się ode mnie, cofnęła się o kilka kroków. Zmierzyłem ją wzrokiem, to już nie była Madeline, to była inna dziewczyna! Blondynka, zielonooka, wysoka, uśmiechnęła się złowieszczo, po chwili wyszedł jakiś mężczyzna zza drzewa, klaskał i śmiejąc się. Powtarzał ciągle: „Brawo! Brawo, Cara! Kto by pomyślał, że Harry Styles jest tak głupi!”. Zdenerwowałem się, zacisnąłem mocno pięści, ta „Cara” podeszła do Petera, miała taki sam tatuaż jak dziewczyny, jak moja dziewczyna. Po chwili ktoś dotknął mojego ramienia, spojrzałem za siebie, to była Lena. Zdziwiłem się, co ona tu robi o takiej godzinie. 
Co tu robisz? – spytałem.
Sama nie wiem... – odpowiedziała zakłopotana, jednak widząc tego chłopaka, jej oczy zapłonęły nienawiścią. – A ty, Peter? Co tu robisz?! 
Spełniam plan, a właśnie... – skierował się do mnie. – Wiesz, że chodzisz z potworem? – spytał kpiąco Peter.
Lena nie jest potworem! – zaprzeczyłem.
Właśnie, że... nim jestem... – powiedziała szeptem. 
Że co?! – zdziwiłem się.
No dalej, Lenka! Powiedz mu prawdę! – powiedziała blondyna.
Lena stanęła przede mną, próbowała powstrzymać łzy. Szepnęła: „Viva la ersum”. Pojawiły się u niej wielkie, czarne skrzydła, rozpłakała się. Znamy się już dwa miesiące, powinna mi powiedzieć, że jest mrocznym aniołem, przyjąłbym to, ale teraz już zrozumiałem, dlaczego one mają te tatuaże, dlaczego Leny się palił, a dlaczego Katie się świecił. 
Pokaż mu coś jeszcze! – warknął Pete.
Pokazała mi swoją prawą dłoń, widniał na niej napis harry. Nie zrozumiaBem o co chodzi, ona wytBumaczyBa mi, |e jest upadBym anioBem, |e zostaBem jej wybrany. 
Ja ją tylko przytuliłem, czułem jej zdziwienie. 
No to co, nic nam nie stanie na drodze, by być razem.
Peter i Cara byli zdenerwowani, mężczyzna zrobił się czerwony, nagle ktoś wtargnął do moich myśli i zawładnął moim umysłem. Odepchnąłem Lenę od siebie, spojrzałem na nią z gniewem. 
Jednak nie! Nigdy nie będę chodził z potworem!
Odbiegłem w stronę domu, cały zły, że nie powiedziała mi o tym wcześniej... 

*perspektywa Petera 

Plan się udał! Właściwie to średnio, bo musiałem wtargnąć do umysłu Harry'ego i powiedzieć co ma zrobić, spojrzałem na Lenę, rozpłakała się. Dumnie uniosłem głowę, chwyciłem Carę za ramię, powiedziałem zaklęcie teleportacyjne. 
Po chwili byłem w swoim domu, Cara usiadła na fotelu, była smutna. Spojrzałem na nią z gniewem.
A tobie co? – warknąłem.
Nic mi nie jest! – zaprzeczyła. 
Poszła do swojego pokoju. I dobrze! Mam w dupie jej uczucia, ważne, że plan się powiódł i mogę wkroczyć w drugi etap... Zdjąłem płaszcz i kapelusz, wszedłem do swojego laboratorium i zacząłem wertować książkę ze starymi przepisami eliksirów... 

                                    KONIEC

Ależ się rozpisałam, nieprawdaż? Uważam, że ten rozdział wyszedł mi świetnie! Jak wam się podoba? 8-P 

ROZDZIAŁ VIII

         ROZDZIAŁ VIII

*perspektywa Pauli 

Co to byli za chłopaki? Nigdy ich w życiu nie widziałam... Kiedyś zauważyłam ich na plakacie Diany. Czy to był ten głupi zespół One Erection? O matko, zaraz zwymiotuję! Jak można tego słuchać?! Wolę 30 Second to Mars... Naprawdę! Ten z którym gadała Lena to jeszcze, jeszcze przejdzie, ale ta reszta? No i jeszcze ten, który próbował zagadywać do mnie to jeszcze normalny... Współczuję Natashy, że będzie mieć tego głupka w paskach... Ale cóż... Raz się żyje, trzeba próbować wszystkiego, nieprawdaż? 
Na moje dłoni pojawiły się dwa znaki „Li , postanowiBam pój[ do Diany sprawdzi jak si nazywaj chBopcy (facetami ich nie nazw !). Wchodz c do jej pokoju dziewczyna skakaBa i mówiBa: Niall! Niall powiedziaB, |e jestem pi kna! , kiedy weszBam uspokoiBa si . PatrzaBa na mnie z lekka przera|ona, jakby  już myślała, że ją skrytykuję... 
Diana, mam pytanie... – powiedziałam.
Jakie? – zaciekawiła się.
Jak on mają na imię? Każdy z nich?
Jesteś Directionerką? – spytała.
Nie! – zaprzeczyłam. – Tylko chcę wiedzieć jak mają na imię...
No dobrze...
Mixerka i ja podeszłyśmy do plakatu tego durnowatego zespołu. Dziewczyna pokazała mi chłopaka w lokach mówiąc: „To jest Harry”, później chłopaka obciętego na krótki, mówiąc: „To jest Liam”. Wyszłam z pokoju już wiedziałam jak ma na imię ten chłopak, spojrzałam na swoją dłoń było na niej te znaki znaczące „Li”, jego imię także zaczynało się na te dwie litery. Weszłam do swojego pokoju i postanowiłam zobaczyć o kogo chodzi. 
Dowiedziałam się, że ma 19-20 lat, imię na „Li”, mieszkający w pobliżu nas... Matko! Dlaczego on?! Dlaczego w tym zespole?! Chciałam zwymiotować... 


*perspektywa Liama 

Wróciliśmy do domu, od razu siadłem na kanapie i zacząłem pisać SMS do Caroline, wtedy Niall wziął mój fon i powiedział:
Nie pisz tyle! – powiedział.
Oddawaj mi go! – spytałem odbierając mu telefon.
Nie! – uciekł na górę. 
Miałem pobiec za nim, ale ktoś zakrył mi oczy. 
Szymon, wracaj do dżungli! – zaśpiewał Louis.
Jaki Szymon?! – spytałem.
No ty, głuptasie... 
Przestań gadać jak pedał i mnie puść! – wrzasnąłem.
Bo czo? – spytał.
Bo Niall coś mi zrobi z telefonem!
Jak byłeś mały to żyłeś bez telefonu, teraz też musisz przetrwać! 
Ale ja piszę z Caroline...
Jak byłeś mały to nie znałeś Caroline, kilka godzin bez niej wytrzymasz...
Właśnie, że ją znałem, Lou! A teraz mnie zostaw!
Ale ja tak Cię lubię... 
Puść mnie! 
Nie puszczę! Ja tak Cię kocham! – przytulił mnie.
Zamknij się, pedale! – szybko pobiegłem na górę.


*perspektywa Harry'ego 

Liam pobiegł na górę za telefonem, Louis usiadł przy mnie zrozpaczony. 
Do przyjaciela „pedale”! Nienawidzę go!
W jego życiu to tylko: telefon, Caroline, telefon, Caroline... – powiedziałem. 
 A widziałeś jak się patrzył na tę dziewczynę? – spytał Zayn.
Którą? – zapytałem.
Na tą z czerwonymi włosami...
NA NATASHĘ?! O NIE! NIE WYBACZĘ MU TEGO! LIAM ZAMORDUJĘ CIĘ OSOBIŚCIE!!! – wrzasnął Louis.
Nie na Natashę! Na tą drugą, starszą! Katie powiedziała mi, że ma na imię Paula. 
ODWOŁUJĘ! – wrzasnął Lou. – Może... – dodał.
Tia, a ty wpatrywałeś się w tą Katie jak w ósmy cud świata - powiedziałem 
Nieprawda! – zaprzeczył. 
Ehe... już ci wierzę. Przyznaj się, że ją lubisz lubisz... – poruszył zabawnie brwiami Niall.
Zaraz, gdzie Liam? – spytał nagle Louis.
Eee... wypadł przez okno... – machnął ręką Nialler.
Że co?! – spytałem jednocześnie z Louisem.
Żartuję! Jest w swoim pokoju i pisze z Caroline...
Czyli nic nowego... 
Westchnęliśmy, po chwili ktoś do nas zapukał...



                                   KONIEC

Po pierwsze: dziękuję koledze z klasy Bartoszowi K. za wymyślenie tekstu o Szymonie, dzięki niemu ten rozdział nie jest taki nudny ;P....
Po drugie: powstaje imagin z... TAJEMNICĄ! Możliwe, że za 2-3 tygodnie go Magda wklei ;). 
Po trzecie: Minęło już równe dwa miesiące od założenia tego bloga, a już mamy  4 tysiące wejść! Dziękujemy, że jesteście z nami i czytacie nasze wypociny xD ;D...

poniedziałek, 4 listopada 2013

Nie dodam nic na bloga, ponieważ Kasia oddała pendrive na konkurs interdyscyplinarny [Ahh ta nasza mądrala ;P] Ja też chciałam wziąć udział, ale nie nadaję się do konkursów hehe:) Więc jak pendrive wróci to będą rozdziały, a tak ode mnie....Już jest 21 rozdziałów!!!!

niedziela, 3 listopada 2013

Hej:* Chciałam Wam tylko powiedzieć, że brak rozdziału VIII nie jest z mojej winy...po prostu nie było go na pendrive Kasi i nie moglam go dodać...Dopiero jutro dostane od niej zgrane rozdziały i mam nadzieję, że niedlugo pojawi się na blogu imagin z tajemnicą, ale ja tu tylko dodaję ;) 
Narazie mam dla Was kilka testów tak na poprawę humoru :) i Uwagaa! Już tylko 1000 odwiedzin na liczniku i będzie świętowanko! Naprawdę bardzo się z Kasią cieszymy, że nasz blog tak daleko zaszedł :) 
Piszcie wyniki z sprawdzianów w komentarzach :) 
teścik nr 1 
teścik nr 2 

Są to takie proste teściki- na ile znasz One Direction :)